czwartek, 2 stycznia 2025

Żywot Aerocoola dalszy


Modernizacja - zamiana coolera powietrznego na AiO, i grafiki z GTX950 na GTX1060. Pecet na ów moment służył jako drugi, do użytku okazjonalnego. Posłużył jako nauka serwisowania chłodzenia wodnego tego typu i rozpoczął moją przygodę z chłodzeniami typu All in One. Obudowa dostała też oklejkę sufitu w zebrowe pasy. Oldskulowe czerwone katody nadal świecą!

 

W międzyczasie również trafiła się promocja na fajny zasilacz.

A smutny Palit GTX1060 dostał weselsze naklejki.
Powodem zamieszania stał się długo wyczekiwany upgrade całej platformy, wraz z większą obudową, w której właśnie było rzeczone AiO. Polubiłem się też z oświetleniem ARGB - ale to temat na oddzielnego posta ☺

 

wtorek, 24 grudnia 2024

Aerocool SI-5200 po mojemu

Bez zbędnych komentarzy na temat 5-letniej przerwy w publikacji, wrzucam fotki nieistniejącego już zestawu złożonego w obudowie Aerocool SI-5200. W skrócie - dołożony grill pod przedni panel i dorobiona biała podłoga, obie rzeczy z plexi białej 2,5 mm.














 

Dorzucam też trochę materiałów z placu budowy. Komputer służył potem jeszcze przez kilka lat w lekko zmienionej konfiguracji.




 


 

niedziela, 15 grudnia 2024

Aerocool Zebra mod - status update




 A tak się prezentują obaj koledzy - po prawej Aerocool SI-5200, po lewej SilentiumPC Gladius GD6.



 

sobota, 1 lutego 2020

Aerocool SI-5200 Window - tanio i dobrze?

Stanąwszy przed dylematem, czy wycinać okienko w niewinnej dotychczasowej obudowie, postanowiłem jednak ją oszczędzić i wypróbować jakiś nowoczesny wynalazek. Marzył mi się jednocześnie zasilacz u dołu, schludny panel przedni i fabryczne okienko. Takie cuda zawsze wydawały mi się drogą fanaberią, aż natrafiłem na obudowę Aerocool SI-5200. Występuje ona w wersji zwykłej bez framug okiennych, w wersji okienkowej oraz w wersji wypas czyli z oknem i wentylatorami RGB. Wrodzona skromność i skąpstwo pokierowało mnie na wersję bez lampek i stroików :) Urzekł mnie zwłaszcza przedni panel z dymionej pleksi, gdzie większość obudów z oknem ma z przodu jakieś futurystyczne dziwactwa. Na zdjęciach katalogowych wyglądało to naprawdę fantastycznie - w rzeczywistości jest nieco gorzej ale o tym potem.

Skrobnę tutaj dłuższą recenzję, bo w internecie jest tyle co nic i kupuje się prawie że w ciemno :) Zacząć należy od tego, że obudowa jest szokująco tania jak na swój wygląd. I właśnie cena jest jej zaletą numer 1. Drugim plusem jest świetny wygląd. Trzecim - pogodzenie małych gabarytów z dużymi możliwościami. Mamy łącznie miejsce na 3 dyski 2,5" (w tym jedno zupełnie skitrane w komorze z zasilaczem) i 4 miejsca na dyski 3,5" (dwa z nich w komorze). Mamy z przodu miejsce na 3 wentylatory 120 mm oraz przestrzeń na chłodnicę wodną na dolne 2 z nich. Jest tutaj pewien haczyk, bo jeżeli chcielibyśmy taką podwójną chłodnicę, wentylatory trzeba przykręcić wewnątrz przedniego panelu. W praktyce panel jest na plastikowych zatrzaskach i jego zdejmowanie może przyprawić o ból głowy. I tu znajdujemy pewien bubel - po zdjęciu czarnego panelu zauważyłem że 2 z 8 klipsów trzymających w nim przednią pleksę były fabrycznie uszkodzone. Nie dziwota - materiał ten jest kruchy i podatny na zarysowania od wewnątrz. Tak - i panel i okienko można od wewnątrz zarysować paznokciem. Na szczęście zewnętrzna powłoka jest w porządku.
Obudowa ma mądrze wycięte otwory na przewody i schludną komorę na zasilacz. Komora ta jest niestety dość ciasna i jeżeli wykorzystamy w pełni jej miejsca na dyski, upchnięcie nieużywanych kabli zasilacza stanowi spory problem! Zdecydowanie polecam do tej obudowy zasilacz modularny. Ewentualnie - dać sobie spokój z chowaniem dysków 3,5". Obudowa jest bardzo lekka, z cienkiej blachy, acz sprawia naprawdę niezłe wrażenie. Panel tylny nie ma zagłębienia pod karty rozszerzeń - producent zastosował myk z wystawieniem mocowań kart rozszerzeń poza obrys obudowy. Przykrywa je metalowa zaślepka, co wygląda całkiem nieźle a obudowa robi się o centymetr krótsza. Cenne miejsce jednak mogą nam zagracić absurdalnie grube i sztywne, ekranowane kable USB i audio idące od przedniego panelu. Żeby je zupełnie schować trzeba trochę akrobacji. Gratisowy tylny wentylator posiada dość krótki przewód, w dodatku z dużym wtykiem molex oprócz zwykłego 3-pin. Na szczęście wszystko jest czarne i nie rzuca się w oczy :) Śledzie kart rozszerzeń są niestety wyłamywane a nie przykręcane, ale rozumiem że to uzasadnione cięcie kosztów. Wypada jeszcze przyczepić się do umiejscowienia okna. Mimo że to tak się wydaje ładnie że jest na środku - jest trochę bez sensu, gdy zobaczymy jak płyta główna jest blisko górnego lewego rogu obudowy. Tak jest - najbardziej wyeksponowanym, centralnie widocznym podzespołem jest... wtyk zasilania karty graficznej. Moim zdaniem komputer wygląda o wiele lepiej gdy zdejmiemy bok obudowy, niż gdy patrzymy przez przyciemnianą witrynkę. Doskonale widać też kratkę w zatoce zasilacza... Nie szkodzi. Coś zaradzimy - za te pieniądze Aerocool SI-5200 naprawdę robi robotę. Sprawia wrażenie dwa razy droższej niż jest :) Po upchnięciu komputerka wnętrze prezentuje się schludnie.
Przedni panel prześwituje, okienko prześwituje... czyżby producent zachęcał nas do podświetlania wnętrza? Cóż... na szybko przyczepiłem białego leda na suficie skrzyneczki, z przodu zaś przezroczysty tani wentylator. Okazuje się że najbardziej widać z przodu czarne elementy konstrukcyjne obudowy (zasłaniające w połowie miejsce górnego wentylatora!) a wewnątrz okropną kratkę w podłodze gdzie przed chwilą upychaliśmy kable. Cóż - niektórym się podoba. Na moje - do poprawki... Oj będą poprawki, oj będą! :) Let the modding begin.

niedziela, 10 lutego 2019

PC vinyl wrap - oklejanie na karbonowo

 Cztery lata minęły, sprzęt zbyt wiele się nie zmienił. Optymalny zestaw starzeje się wolno - a ceny coraz wolniej spadają.
Zimowym dniem okleiłem używaną aktualnie obudowę. Użyta jest folia PCV z efektem włókna węglowego, z klejem kanalikowym. Co tu więcej gadać wyszło ładnie i skromnie.



wtorek, 3 lutego 2015

Mini-komputer sprzed lat - Hewlett Packard e-Vectra. Część druga

Komputerek uparcie nie chciał bootować z powodu braku myszy PS/2. Odgrzebałem więc moją starą mysz, przy okazji chowając za pazuchę dysk twardy. Stary 15-gigabajtowy Seagate miał mieścić system operacyjny, na który się wręcz uparłem - Puppy Linux. Ma być prosto, funkcjonalnie i znośnie dla komputerka. Jak się okazało przy dokładniejszych oględzinach, e-Vectra posiadał na pokładzie procesor Intel Pentium III i 128 MB pamięci SDR SDRAM. Po demontażu wentylatora z tunelem powietrznym wreszcie można było obejrzeć płytę główną (oczywiście nie mogło zabraknąć kolejnej plomby gwarancyjnej, tym razem na radiatorze):


Plomba wygląda jakby była naklejona w miejsce jakiejś poprzedniej, czyżby przeprowadzona była naprawa gwarancyjna? Chłodzenie odkurzyłem wymieniając przy okazji pastę termoprzewodzącą. Procesor ostatnio widział człowieka przynajmniej 9 lat temu, mam nadzieję że będzie mnie dobrze wspominał :)
Dziwnie zamontowany wentylator założyłem po bożemu, a 128 MB RAM-u zastąpiłem kością dwukrotnie pojemniejszą (walała mi się tyle lat, w końcu się przydała). W komputerku zastosowano poziomy slot pamięci (znowu analogia do laptopa).
Gdy hardware został ogarnięty, przystąpiłem do ogarniania software'u. Najpierw zamontowałem na HDD wersję przenośną Linuxa Puppy (programem YUMI). Wybór padł na dystrybucję Slacko 5.7. Potem uruchomiłem ów systemik i utworzyłem należytą partycję ext2 programem GParted. Na koniec zainstalowałem wersję full Puppy'ego. Brzmi to szybko i sprawnie, ale niestety komputerek do demonów wydajności nie należy... Przez co cały proces zajął mi prawie 3 godziny (!). Problemem okazała się kombinacja powolnego dysku twardego z małą ilością RAM-u - Linux utworzył duży plik wymiany i prawie ciągle z niego korzystał. Wyłączenie tej opcji przywróciło moją wiarę w pożytek z e-Vectry, nareszcie dało się na niej komfortowo coś zrobić. Niemniej chodzi mi po głowie zmiana systemu z wersji Slacko na LegacyOS, co mogłoby ułatwić uruchamianie ciekawych rzeczy, adekwatnych wiekiem do sprzętu... Ale może nie będzie trzeba? W wolnej chwili obadam sytuację. Cel: zagrać w Quake'a na e-Vectrze przy 40 klatkach na sekundę :)

sobota, 3 stycznia 2015

Mini-komputer sprzed lat - Hewlett Packard e-Vectra. Część pierwsza

Stałem się posiadaczem ciekawego komputera biurkowego. Napisy na obudowie o niewielkich wymiarach (27,5 x 24,5 x 8,5 cm) głoszą dumnie, że mamy oto do czynienia ze sprzętem HP e-Vectra. Tak się to cudeńko prezentuje:

Chcąc zajrzeć do środka, wysunąłem w tył rzucającą się w oczy klapkę. Całe szczęście, że zamek był otwarty, bo klucza nie dostałem. Pod klapką znalazłem puste sanki na dysk twardy, a pod nimi już wyglądała płyta główna. Tego się obawiałem - całkowicie niestandardowa konstrukcja od HP, wszystko zintegrowane w twór łudząco podobny do płyty głównej laptopa. Nawet napęd CD jest w wersji mobilnej, znaczy cieńszej. Komputer okazał się całkiem młody, pamięć ROM ma naklejkę z rokiem 2000. Naklejka gwarancyjna chyba chce powiedzieć coś o kwietniu 2006, ale nie jestem pewien. Na zdjęciu widoczny jest praktyczny mikoprzełącznik CLEAR CMOS (swoją drogą, dlaczego tak wiele komputerów posiada niewygodne zworki? Całe szczęście dziś coraz popularniejsze jest montowanie praktycznych przycisków na płytach głównych).
Zdjąłem pokrywę, odsuwając ją do przodu i ciągnąc za panel tylny komputera. Nic podejrzanego nie rzuciło mi się w oczy, zatem przystąpiłem do uruchamiania. Komputerek zasilany jest zewnętrznym zasilaczem, identycznym w swojej formie jak zasilacze laptopów (19V, 3,16A). Dziwi trochę sposób montażu wentylatora. W ten sposób (wyciągający) jest on znacznie mniej wydajny, aniżeli ustawiony na wdmuchiwanie. Widocznie ochrona przed kurzem była ważniejszą kwestią niż wydajne chłodzenie. Sprzęcik ruszył i oczom moim ukazało się logo Hewlett Packard.
Spróbowałem uruchomić na e-Vectrze system Puppy Linux, który jest mi znany i spisuje się nieźle na starych komputerach. Niestety, pomimo widocznej w BIOSie możliwości bootowania z USB, system nie startował. Prawdopodobnie z powodu... braku podłączonej myszy z wtykiem PS/2. Niemniej pendrive z Linuxem nie pojawiał się na liście podłączonych urządzeń w boot-menu. Tak czy inaczej, dopóki nie przywiozę myszy PS/2, dopóty nie będę się z tym komputerkiem siłował. W międzyczasie może zorganizuję jakiś dysk twardy i może powstanie z e-Vectry coś użytecznego.

wtorek, 24 czerwca 2014

Seagate ST320DM000 - benchmark

Obiecane wyniki testów macierzy RAID0 dwóch dysków ST320DM000:

Opróżnialność: 46 minut i 7 sekund. Do przeżycia jak na 640 GB (596,18 MiB).