komputerowa obudowa. Stosunkowo nowa, bo ośmioletnia buda firmy Fujitsu-Siemens w zupełnie przyzwoitym stanie. Lekka jak piórko, na oko jakieś 3 kilo... Panel ma kable, wyjmowana tacka ma śrubki dystansowe - full opcja:) Nawet jedna zaślepka się ostała (tylko nie jestem pewien czy to od tej budy...). Najlepsze że "nowa" obudowa stanowi mniej niż połowę "starej".
niedziela, 21 grudnia 2008
Mam nową zabawkę!
Na gwiazdkę zafundowałem sobie prezent o wartości 10zł, a jest nim (uwaga, uwaga!)...
komputerowa obudowa. Stosunkowo nowa, bo ośmioletnia buda firmy Fujitsu-Siemens w zupełnie przyzwoitym stanie. Lekka jak piórko, na oko jakieś 3 kilo... Panel ma kable, wyjmowana tacka ma śrubki dystansowe - full opcja:) Nawet jedna zaślepka się ostała (tylko nie jestem pewien czy to od tej budy...). Najlepsze że "nowa" obudowa stanowi mniej niż połowę "starej".


komputerowa obudowa. Stosunkowo nowa, bo ośmioletnia buda firmy Fujitsu-Siemens w zupełnie przyzwoitym stanie. Lekka jak piórko, na oko jakieś 3 kilo... Panel ma kable, wyjmowana tacka ma śrubki dystansowe - full opcja:) Nawet jedna zaślepka się ostała (tylko nie jestem pewien czy to od tej budy...). Najlepsze że "nowa" obudowa stanowi mniej niż połowę "starej".
piątek, 19 grudnia 2008
środa, 10 grudnia 2008
Obudowa skończona!
Można powiedzieć, że obudowa została ukończona. Do rozwiązania pozostał jedynie problem montażu wentylatora z przodu, ale nic nie szkodzi, bo można już w całej okazałości zobaczyć co miałem na myśli modyfikując zwykłą komputerową obudowę... Dla ścisłości:



Tak było kiedyś... ... ... ... ... a tak wygląda teraz! Oto widok z lewej strony...


... oraz z prawej zbliżonko...


... nie mogło zabraknąć podpisu:)


Przy otwartych drzwiczkach (niestety wyjęta nagrywarka).... .... oraz rzut oka na tył obudowy.


Tak było kiedyś... ... ... ... ... a tak wygląda teraz! Oto widok z lewej strony...
... oraz z prawej zbliżonko...
... nie mogło zabraknąć podpisu:)
Przy otwartych drzwiczkach (niestety wyjęta nagrywarka).... .... oraz rzut oka na tył obudowy.
poniedziałek, 1 grudnia 2008
Nareszcie - wielkie malowanie
Mozolne szlifowanie podkładu, którego i tak musiałem dokupić z powodu nieznikających rys w starej farbie zostało wreszcie zakończone i...
Aerograf (prezent od taty) w dłoń i malujemy - bazą rozcieńczoną rozpuszczalnikiem do akryli, w stosunku 2:1. Najpierw czarny, równo, powierzchniami, szerokim strumieniem. A po wyschnięciu... perłowa czerwień w pistolecie potrafi wzbudzić w człowieku artystę:) Malowanie tych czerwonych smug było chyba najfajniejszą czynnością w moddingu mojego komputera...
Oto kilka zdjęć w trakcie sprejowania, jeszcze przed położeniem lakieru nawierzchniowego (będzie to akryl, oczywiście bezbarwny):
niedziela, 23 listopada 2008
jeszcze parę ujęć zanim wszystko pokryje farba
Klamki przymocowane, ozdobny grill też... właściwie można malować. Tylko niech wreszcie przyślą mi rozpuszczalnik i lakier!



Śruby które trzymają klamki trzeba było porządnie zeszlifować - opierały się na ramie i nie można było zamknąć obudowy:]
Śruby które trzymają klamki trzeba było porządnie zeszlifować - opierały się na ramie i nie można było zamknąć obudowy:]
środa, 12 listopada 2008
Przygotowanie do malunku
Skoro mam już podkład, wypadałoby go użyć... Niestety, blacha okazała się bardziej poharatana niż myślałem - z bliska nadal widać nierówności. Przydałaby się szpachlówka w sprayu, ale przypuszczam że najbliżsi sprzedawcy nie wiedzą nawet że coś takiego istnieje. Pozostaje mi tylko staranne szlifowanie wodnym papierem ściernym (na razie 600, potem 1200 i wreszcie 2000)...


Znalazłem w piwnicy stare (ale jakże sympatyczne) klamki okienne made in ZSRR. Ale żeby nie było zbyt łatwo: normalnie nie da się ich wypolerować! Jakieś dziury, rysy, ogólnie większość syfu nie dała się wygładzić. Zostaje tylko ładnie je pomalować, prawdopodobnie na czarno.
Aha, co do montażu: najpierw obciąłem koślawe końce klamek (ruski odlew+osad z kamienia...) a potem, żeby dało się to zamontować, nagwintowane zostały te kwadratowe otwory, w które normalnie wchodzi bolec. Potem wystarczyło przewiercić dziurkę w obudowie i dokręcić od spodu śrubą.
Znalazłem w piwnicy stare (ale jakże sympatyczne) klamki okienne made in ZSRR. Ale żeby nie było zbyt łatwo: normalnie nie da się ich wypolerować! Jakieś dziury, rysy, ogólnie większość syfu nie dała się wygładzić. Zostaje tylko ładnie je pomalować, prawdopodobnie na czarno.
Aha, co do montażu: najpierw obciąłem koślawe końce klamek (ruski odlew+osad z kamienia...) a potem, żeby dało się to zamontować, nagwintowane zostały te kwadratowe otwory, w które normalnie wchodzi bolec. Potem wystarczyło przewiercić dziurkę w obudowie i dokręcić od spodu śrubą.
poniedziałek, 10 listopada 2008
dziś wielki dzień:)
Mobilizuję dzisiaj wszystkie siły i fundusze żeby wreszcie ukończyć modding komputera. Jakby nie patrzeć trzeba kompa wyjąć z obudowy - ale jednocześnie trzeba mieć kontakt ze sprzedającymi, więc sprzęt musi sobie radzić bez przyodziewku.

Jest 8:52 - komputer już na biurku. Następnym krokiem będzie powycinanie ostatnich zbędnych kawałków blachy - z tyłu i z przodu - by wentylatory mogły być zamocowane jak trza:) Za jednym zamachem dopasuję i powstawiam osłony. Po robocie - szoping w city!
Parę godzin spędzam na cięciu , wierceniu i nitowaniu. Cięcie blachy oczywiście na dworze - żeby iskrami nie wzniecić pożaru.

Z tyłu obudowy dodaję kratkę zamocowaną na nity, lekko uwypukloną przy pomocy młotka:]
Z boku daję dziurę na wentylator. Nie musi być piękna, bo i tak będzie przykryta grubą osłoną. Tylko jak wyciąć otwór mniejszy niż tarcza tnąca? Stary meksykański sposób:


***
13:29 - Okazuje się, że w moim pięknym miasteczku nic nie ma. Z potrzebnych rzeczy zdobyłem tylko głupi lakier podkładowy za 12zł... Chyba znowu robota się przedłuży, wszystko trzeba kupować przez internet...
Jest 8:52 - komputer już na biurku. Następnym krokiem będzie powycinanie ostatnich zbędnych kawałków blachy - z tyłu i z przodu - by wentylatory mogły być zamocowane jak trza:) Za jednym zamachem dopasuję i powstawiam osłony. Po robocie - szoping w city!
Parę godzin spędzam na cięciu , wierceniu i nitowaniu. Cięcie blachy oczywiście na dworze - żeby iskrami nie wzniecić pożaru.Z tyłu obudowy dodaję kratkę zamocowaną na nity, lekko uwypukloną przy pomocy młotka:]
Z boku daję dziurę na wentylator. Nie musi być piękna, bo i tak będzie przykryta grubą osłoną. Tylko jak wyciąć otwór mniejszy niż tarcza tnąca? Stary meksykański sposób:
***
13:29 - Okazuje się, że w moim pięknym miasteczku nic nie ma. Z potrzebnych rzeczy zdobyłem tylko głupi lakier podkładowy za 12zł... Chyba znowu robota się przedłuży, wszystko trzeba kupować przez internet...
czwartek, 6 listopada 2008
farbki & pleksa
Zdobyłem pół litra lakieru bazowego - niedługo ostateczne malowanie obudowy!
250ml czerwonego i tyle samo czarnego lakieru powinno swobodnie wystarczyć. Oba kolory są perłowe, kto miał okazję taki lakier podziwiać ten wie o co chodzi:) Generalnie staram się nie mówić o kosztach ale słono mnie te dwie buteleczki kosztowały... Miejmy nadzieję, że efekt będzie wart swojej ceny.
Przygotowane są też arkusze pleksy do włożenia w ściany obudowy.


Potrzebne mi będą jeszcze:
rozpuszczalnik do akrylu, lakier nawierzchniowy z utwardzaczem oraz parę metrów czegoś co na razie pozostanie niespodzianką.
250ml czerwonego i tyle samo czarnego lakieru powinno swobodnie wystarczyć. Oba kolory są perłowe, kto miał okazję taki lakier podziwiać ten wie o co chodzi:) Generalnie staram się nie mówić o kosztach ale słono mnie te dwie buteleczki kosztowały... Miejmy nadzieję, że efekt będzie wart swojej ceny.
Przygotowane są też arkusze pleksy do włożenia w ściany obudowy.

Potrzebne mi będą jeszcze:
rozpuszczalnik do akrylu, lakier nawierzchniowy z utwardzaczem oraz parę metrów czegoś co na razie pozostanie niespodzianką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
