poniedziałek, 1 września 2008

potyczka z zasilaczem

Od chwili kupna zasilacza (Pentagram SilentForce 620W) byłem zaskoczony cichością jego pracy... Dopóki nie zauważyłem że jego wentylator się nie obraca. Początkowo cierpliwie sobie tłumaczyłem, że on jest automatyczny i się włączy kiedy będzie za ciepło. Ale kiedy w upalny dzień przytknąłem rękę do "wylotu" zasilacza - ugh! - powietrze miało chyba jakieś 50 stopni! Należało coś z tym zrobić.
Wczoraj zatem doprowadziłem sprzęt do względnej kultury, a mianowicie:
  1. Od bebechów zasilacza odpiąłem zasilanie wentylatora i wyciągnąłem jego wtyczkę na zewnątrz;
  2. Do gniazda do którego wcześniej był podłączony wiatrak dałem diody z za wielki opornikiem 8,2k (taki mi wpadł w ręce; i tak jest pro forma);
  3. Wtyczkę wentylatora połączyłem kablem (od jakichś słuchawek) z kontrolerem obrotów:)
Teraz mam ręczne sterowanie wentylatorem... i wyszło, że do cichych on nie należy...
A diody? Nie świecą (bo wentylator też nie działał) i mam nadzieję że nie będą - jeśli jednak faktycznie wentylator miał włączać się gdy robi gorąco, teraz będą to robić diody. Zagmatwane nie?

czwartek, 28 sierpnia 2008

"krok ku lepszemu wyglądaniu"


Znowu szpachling... ale po kolei:
Gdy wyszlifowałem panel po drugim szpachlowaniu (z włóknem szklanym) okazało się, że zostało sporo maleńkich dziurek... Zmuszony byłem do kupienia zwykłej, drobnej szpachlówki. Prysnąłem lakierem podkładowym by zwiększyć przyczepność kolejnej warstwy i zabrałem się do zalepiania:) Niestety muszę w tym miejscu skrytykować produkt firmy Mikrol - tubka z utwardzaczem jest beznadziejna! Sztywna, a do tego ma za duży otwór, więc bardzo trudno wycisnąć pożądaną ilość - nigdy nie wiadomo, czy wyleci drobinka czy wielki czerwony stolec.

Niemniej jednak szpachlówka bez włókna schnie powoluśku i można naprawdę dokładnie nią operować. Do zalepiania dziur jest idealna. Do jej wygładzenia trzeba się zaopatrzyć w papier ścierny 100 -150 a wykończyć najlepiej 220-320.
Szlifowanie wstępne jest co najmniej mozolne - zbawieniem jest szlifierka oscylacyjna:

Po użyciu papieru ściernego 320 powiem jedno - ten panel w swoim plastikowym życiu nie był jeszcze taki gładziutki:)
Pora na malowanie resztką podkładu. Oczywiście jak każdą farbę w sprayu warto go trochę podgrzać zanurzając w ciepłej wodzie.

Od lakiernika dowiedziałem się że: malujemy płynnymi ruchami zaczynając od krawędzi blisko siebie, stopniowo się przesuwając ku krawędzi najdalej od nas (mgła zasychająca w powietrzu nie osiada na już pomalowanej powierzchni - mamy idealną gładź); lepiej kłaść kilka cienkich warstw niż jedną grubą (unikniemy zacieków); gdy na powierzchnie coś kapnie, zabrudzi się, itp. poprawiamy PO wyschnięciu farby, choćby bardzo korciło.

czwartek, 7 sierpnia 2008

modyfikowanie panelu - cionk dalszy

Działam! W ruch poszły:
  1. żywica epoksydowa
  2. rura PCV około 14cm średnicy (większa niż otwór)
  3. szpachlówka z włóknem szklanym (2 x 200g starczy swobodnie)
  4. papiery ścierne 60, 120
  5. piłka do metalu (użyta do plastiku)
  6. opalarka (najtańsza z marketu...)
  7. w trójkątne dziury nad "wylotem" panelu wypadałoby wstawić jakiś plastik
Żywica niestety wolnoschnąca, więc żeby porządnie wyschło trzeba czekać cały dzień...
Ale po kolei:


Najpierw obcinamy plasterek rury, opalarką zmiękczamy i dopasowujemy do panelu. Gdy stwardnieje haratamy tą rzecz oraz panel papierem ściernym (żywica lepiej złapie). No i kleimy:

Dobrze jest rozłożyć klejenie w czasie - po jednym elemencie (naprawdę nie tak łatwo opanować te wyciekające, lepkie, śmierdzące gluty). Warto co jakiś czas sprawdzić czy coś nam nie zjechało albo nie spłynęło (żywica tylko na to czeka!).
Gdy już wszystko wyschnie (czyt. co najmniej nazajutrz) szlifujemy lekko żywicę i można szpachlować:) Teraz już będzie z górki... Nakładamy szpachlówkę po trochu starając się mocno docisnąć ją do podłoża. Nie czaimy się zbytnio "gdzie by teraz nałożyć...?" bo szpachla momentalnie zastyga.
A, zapomniałem! Szpachlujemy POZA DOMEM - śmierdzi straszliwie.
Pierwsza warstwa szpachlówki nie powinna być grubsza niż 2 cm w najszerszym miejscu - po wyszlifowaniu (papier 60) i tak będą dziurki i inne niedoskonałości... Druga warstwa jest wykończeniowa.
Przy okazji: szpachlówka bez włókna szklanego tutaj się nie nadaje, może pękać przy grubych warstwach - ta z włóknem pozwala na więcej (można praktycznie z niej rzeźbić).

A tu ciekawostka: ostatnie zdjęcie przedstawia opakowanie czegoś, co myślałem że jest taśmą dwustronnie klejącą ale okazało się być czymś o nazwie OBOTÓLNY LEPKI ŚZIAGACZKA.

poniedziałek, 28 lipca 2008

Kontroler wiatraków - reaktywacja!

Postanowiłem trochę ulepszyć mój "KOW" (kontroler obrotów wentylatorów),
więc zdobyłem małe (3mm) czerwone, dyfuzowane diody. i sprawiłem, że wskazują swoją jasnością bieżące obroty wiatraków. Aby tak działały trzeba było podpiąć je wg schematu:

  1. "+" do środkowej nóżki LM317T
  2. "-" do masy wychodzącej od potencjometru.

Pole walki:) I efekt końcowy!

Diody trzeba było "wyregulować" opornikami, żeby świeciły w miarę tak samo... Cóż, przyznam się że niezupełnie mi to wyszło... Się poprawi.

KOW przeszedł też modernizację nadwozia. Z zaślepki z otworami zostawiłem tylko ramkę, a potencjometry są od tej pory przymocowane do wypolerowanej blachy (miałem jeszcze kawałek obudowy CD-ROMu) za pomocą starannie wypolerowanych nakrętek. Aha, blacha jest lekko pofalowana, bo dziurki na diody sprytnie wybiłem punktakiem, a otwory potencjometrów wgniotłem kluczykiem do wiertarki... Co do nakrętek to najpierw zeszlifowałem je do połowy, potem wkręcałem każdą na śrubę, potem śruba do wiertarki i jazda po gąbce polerskiej.

I jeszcze jedno; dokładnie odizolować stabilizatory napięcia od radiatorów - ja jeden przeoczyłem i niestety robił mi zwarcie...

piątek, 25 lipca 2008

więcej światła...!

Do zbudowania kolejnego obwodu oświetlającego mój komputer użyłem:
  • 4 diod białych FLUX (5x5 mm)
  • około metra kabla ze starej pralki (he, he) który oczywiście okazał się za krótki:-P
po skleceniu do kupy wygląda to tak:

(tak jest to zamontowane, tyle że od spodu tejże blachy...) i test z baterią:)
Aha, warto byłoby w tym miejscu wspomnieć czym się różnią diody FLUX od zwykłych... Poza widoczną różnicą, diody typu FLUX są bardziej energooszczędne i mają kąt świecenia 100 stopni (zamiast małej plamki światła dają rozproszony krąg). Są niestety droższe i ciulowo się je lutuje z powodu krótkich nóżek. No i są kwadratowe więc nie zrobimy dla nich otworów wiertarką...:)

A tak się prezentuje obecnie mój komp:

poniedziałek, 21 lipca 2008

Etap pośredni


Mniej więcej tak na chwilę obecną wygląda mój PC. Może trochę na tym zdjęciu za bardzo niebieskie wyszło to światło.

piątek, 11 lipca 2008

Proste oświetlenie

Kupiłem sobie bezbarwne LEDy 10mm:) Z zamiarem zrobienia wreszcie oświetlenia... Ale zabrakło mi przewodów. Aż tu nagle...
Tak, zdaję sobie sprawę że te słuchawki to oryginalne iRivery. Niestety spier...
...wszym maja odmówiły posługi;] Teraz przydały się do stworzenia oświetlenia w moim komputerze.
Układ jest banalnie prosty, w jego skład wchodzą:
  • 4 diody LED 10mm bezbarwne 25cd na 3,5V,
  • świętej pamięci słuchawki (sam kabel oczywiście),
  • przełącznik 2-pozycyjny z samochodu marki Żuk,
  • no i jeszcze 2 bolce z gniazda molex (ze starego CD-ROMu)
Diody są połączone szeregowo:

aha, nie świecą one w magiczny sposób, to tylko odbicie lampy błyskowej:)

Trochę mi żal było tych słuchawek...

niedziela, 29 czerwca 2008

Pierwsza przymiarka


Kanciaste dziury wycięte ułomną szlifierką kątową trzeba było pozaokrąglać. Na zrobienie tego pilnikiem chyba by mi życia brakło więc trzeba było szukać szybszych metod... Na szczęście w ręce wpadła mi tarcza szlifierska (taka jasnobrązowa, lekka, "pokratkowana"... z jakiegoś włókna). Na koniec zjechałem obudowę ze wszech stron szlifierką mimośrodową i wykończyłem ręcznie (niestety, użyłem trochę za grubego papieru ściernego).